Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fairytopia Sea Pixie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fairytopia Sea Pixie. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 czerwca 2017

Czy istnieją Wróżki?

                 Patrząc na moje "zaczarowane" dziewczyny, uśmiecham się sama do siebie. Są takie inne, niż wszystkie pozostałe panny. Enigmatyczne i barwne. Nawet zamiana ciałek na ruchome oraz odjęcie im skrzydlatych dodatków nie pozbawiło je melancholii i niezwykłości!
Dawno nie było ich na blogu - musiałam to koniecznie zmienić.


A gdzie wróżki czują się najlepiej?
No chyba w lesie, nad jeziorem...


Wyczailiśmy fantastyczne miejsce po czeskiej stronie Cieszyna.
Idąc wzdłuż Olzy w górę rzeki, napotkaliśmy świetnie usytuowane jezioro.
Miejsce piękne, wydało się mało odwiedzane, choć duży parking świadczył, że to niestety nie norma...






Pierwszą kolorową Istotką, którą zobaczyliśmy, była Seledynowa Wróżka. Na swoim terenie czuła się pewnie, bo zaciekawiona zerkała z drewnianego domku na drzewie, wcale się nie chowając :-)












piątek, 14 sierpnia 2015

Spotkanie z Seledynową Wróżką

          Podczas niedawnego spaceru - raczej wczesnym rankiem, aniżeli przedpołudniem - trafiliśmy nad staw, na którym królowały kaczki :-)
Ptactwa było wiele i wcale, ale to wcale, nie bały się ludzi. Nauczone dokarmiania, kiedy ktoś tylko zbliżał się do brzegu, z całą siłą swoich skrzydeł kierowały się w jego kierunku. Trochę żałowaliśmy, że nie mamy nic do jedzenia. Przystanęliśmy jednak, aby obejrzeć pluskające, radosne kaczki.
Nagle ją zobaczyłam!


niedziela, 18 stycznia 2015

Seledynowa piękność

          Lubię, kiedy moje panny nie czują się samotne i mają swoją "bratnią duszę". Dlatego, od momentu, kiedy w moim domu zamieszkała różowowłosa Dahlia, rozglądałam się za towarzystwem dla niej. Padło na śliczną, seledynową wróżkę z serii Barbie Fairytopia Sea Pixies. (Takie określenie znalazłam w internecie i przypuszczam, że to właśnie ona).
Znalazłam ją na all i zdecydowałam, że ją do siebie zaproszę. Fotka była jedna, niewyraźna. Zachęcona okazją (choć wcale nie kwotową) zdecydowałam się na zakup. Nie, żebym żałowała, bo i tak zależało mi tylko na głowie, ale to właśnie ona była powodem mojego problemu. Włosy miała w tragicznym nieładzie. Bałam się, że rzucę to wszystko w kąt, bo nie mogłam ich nijak rozczesać. Jeden wielki kołtun...
Oszczędzę Wam opowieści, jak długo z tym walczyłam! Po zmianie ciałka na artykułowane, po wielu godzinach spa, nabrała pewności siebie i wygląda... porządnie. 

Oto moje kolorowe przyjaciółki: