Poświąteczne wyprzedaże nie są moją domeną. Raczej unikam kupowania czegokolwiek zaraz po wolnych dniach. Niczego nie brak, więc po co pchać się do marketu?!
Coś mnie jednak kusiło, aby zajrzeć do jednego...
Nie byłabym sobą, gdybym nie skręciła do regału z lalkami i w oczy rzuciły mi się czerwone cenówki z wykrzyknikami! Pracuję w branży handlowej, więc wiem co to oznacza...
Wartość nowych, rozmiarowo różnych fashionistek, powędrowała zdecydowanie w dół, co mnie oczywiście mocno zaciekawiło 😁.
Gdy sprawdziłam cenę na czytniku okazało się, że faktyczna cena była jeszcze niższa od podanej, i to o niebagatelną kwotę 5zł!
Od razu wróciłam i wybrałam dwie fashionistki. Do dziś nie podejrzewałabym siebie, że je kiedykolwiek kupię! A tu proszę!
Ogłaszam wszem i wobec, że "rozum mnie chyba do cna opuścił", bo kupiłam czerwono-kędzierzawą Mulatkę na wyyyysooookim ciałku i drugą (ło matko!) przedstawicielkę curvy!
Patrzę teraz na nie i nie mogę uwierzyć, że są u mnie 👭!
Poniżej sesja mojej Karli z nową koleżanką Plus!
Wpadłam na jeszcze jeden genialny pomysł :)))
Jak sprawić nowe ubranko lalce?