Tym razem przedstawiam strój o zabarwieniu regionalnym. Odcienie bardziej skłaniają ku jesieni, ale myślę, że w wiosennych plenerach też doskonale się odnajduje.
Otóż panna pojechała z nami nad Wisłę do Ustronia. Mimo, że jest tam pięknie a w tygodniu dosyć spokojnie, to jednak walczyłyśmy obie z paskudnym wiatrem i muszę przyznać, że ... czasami on zwyciężał 😂😉
Ale, ale, wracając do stroju, kostiumu, czy jak tam kto sobie życzy...
Pasuje oczywiście na lalkę w skali 1/6 (12 cali, 29-31cm) o sylwetce normalnej. Choć przymierzałam też figurce akcji i efekt był zadowalający 😄
Dobra, teraz z czego go zrobiłam. Moi stali Czytelnicy wiedzą już pewnie, że lubię wykonywać robótki z moheru. Nie jest to czysty moher, ale z domieszką poliestru i wełny merino. Jednak jest tak miękki i delikatny jak pióreczko.
.jpg)
