Pokazywanie postów oznaczonych etykietą My Scene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą My Scene. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 października 2020

Twoje oczy rozmarzone...

Kiedy patrzę na Delancey zawsze uwagę przyciągają jej przymknięte oczy i powłóczyste spojrzenie. W istocie jest ciekawą lalką. My Scene to seria, która - jak przypuszczam - ma tak samo duże grono sympatyków, co i przeciwników. Raczej też nie sposób pomylić je z innymi lalkami. 

Pieprzyk na lewym policzku jest jej znakiem rozpoznawczym. Ma piękne, ciemne  włosy, lekko puszyste, o dwubarwnym odcieniu. 

Wyraziste usta, mocno pociągnięte konturówką.

Ciałko podobne jak u Barbie, ale żeby zachować pewne proporcje - na nogi zakłada się obszerne buty, imitujące jej prawdziwą stopę. 

Dawno nie było jej na blogu a że powstała nowa sukienka, to właśnie ona ją dziś zaprezentuje.



niedziela, 26 sierpnia 2018

Rozmarzone spojrzenie :-)

          My Scenki doczekały się wyjazdu. Szczęśliwe i słodkie, jak zawsze. Wyprawa trwała kilka godzin, bo wyprawa nad Ton w Goleszowie jest zawsze miłym i sprawiającym frajdę, przeżyciem.
Podczas spaceru wokół jeziora minęliśmy kilku wędkarzy, którzy - o dziwo - mieli w podbierakach i siatkach kilka ciekawych sztuk!




Znaleźliśmy jednak ciekawy, spokojny punkt, gdzie My Scenki z rozkoszą się rozlokowały.

Było to wykonane na wzór autobusowego przystanku miejsce, wybitnie przeznaczone do łowienia ryb.  Bardzo wygodne, doskonałe do sesji 😊











wtorek, 6 grudnia 2016

Oooooooo! Nie!

-Nie będziemy dłużej cicho siedzieć!          

- Jesteśmy niedoceniane! Czujemy się niekochane! Jesteśmy zaniedbywane!

Bunt lalek, który od niedawna nabrzmiewał w moich zbiorach, przybrał dziś na sile!

Przyznam się po cichu, że to troszkę prawda.
No dobra! Nie troszkę! To szczera prawda!
Mam lalki, które leżą w pudłach i ani na nie spojrzę, jak tygodnie długie...
Wystawić na półkę nie ma gdzie, sprzedać mi żal...no bo z każdą wiążą się wspomnienia (szczególnie jej zdobycia, nie wspominając o kosztach).
Kiedy jednak biorę je do rąk zaczynają mi się podobać "na nowo"!

Dziś, w poście mikołajkowym dałam im szansę! Do grupowego zdjęcia (nie pytajcie, jak to długo trwało!) zaprosiłam "niebarbiowe"!
Oto one:






Zdjęcie nie jest ostre, bo światło do kitu, wybaczcie...
Do fotki załapały się: przedstawicielki : Moxie Teenz, Liv, Simba, My Scene, Monster High, Everki oraz jedyna Integritka - Poppy.
To bardzo ładne, sympatyczne i fajnie wykonane lalki. Każda ma swój urok i z pewnością warto je kupić i mieć. Nie tylko Barbie jest na świecie (choć osobiście je uwielbiam).
Dajmy szansę innym lalkom...po prostu je kochajmy!


Z okazji Mikołajek, dużej ilości prezentów (na które oczywiście zasłużyliście!) 

w tym wielu wymarzonych, pięknych i wspaniałych lalek,

życzy Wam

 








środa, 3 sierpnia 2016

My Scene i korekta wzroku

          Moje Scenki siedziały sobie na półce cichutko...ale do czasu! Najodważniejsza Nia podburzyła pozostałe i wystosowały do mnie apel, który zabrzmiał dość ostro:
- Teraz... my!

Cóż było robić! Zapakowałam je do torby i hajda w teren!
Nie byliśmy daleko, ale i tak spacer okazał się bardzo przyjemny, zresztą tak jak zawsze  :-)
Poza tym wczesna pora dnia gwarantowała spokojną sesję ;-)




sobota, 14 listopada 2015

Uśpione piękno

          Postanowiłam "odkurzyć" moje, włożone w kąt szafki, lalki. Zdecydowanie wolę, kiedy dziewczyny ładnie pozują, nie "staczają" się i nie spadają im głowy...
Sesja była trudna, bo moje opalone bohaterki mają zbyt "słabe" ciałka i nie mogą ustać, albo zbyt sztywne, aby je jakoś ładnie zaprezentować. Starałam się bardzo, aby wyszły na zdjęciach naturalnie, czy mi się udało, sami oceńcie :-)



czwartek, 5 listopada 2015

Pierwsza miłość

          Ostatnio zauważyłam, że dwoje moich podopiecznych darzy się uczuciem :-)
Myślę, że doświadczają pierwszej miłości, uczucia, które chyba każde z nas pamięta :-)
Są tak w siebie zapatrzeni a przy tym uroczy, że z wielką przyjemnością zaprosiłam ich na sesję foto.
Skorzystali z zaproszenia a przy okazji załapała się na nią i druga, miła parka oraz kilkoro ich przyjaciół :)))




wtorek, 30 czerwca 2015

Godzina 4.44

          nie jest zbyt przyjemna do wstawania, ale ma jednak pewne plusy!
Otóż dzień jest o wiele dłuższy. Poza tym tak wczesny poranek daje gwarancję rześkiego powietrza i małej ilości napotykanych osób w czasie spaceru. Upał nie doskwiera i spokojnie można przejść dłuższą trasę nie odczuwając zmęczenia...
Można by tak jeszcze wymieniać, ale po co, skoro lepiej obejrzeć zdjęcia :)))


środa, 6 maja 2015

Suknia dla Kennedy

          Post dzień po dniu? Lekka przesada, ale tak wyszło!         
Kennedy pokaże suknię, która tworzona była w niemałych bólach. Ostatnio pisałam, jak to dość szybko powstają u mnie ubranka a wczoraj, jak na ironię, myślałam, że cisnę nią w kąt!
Pomysł nasunął się już podczas kupowania za grosze ładnej, elastycznej bluzeczki w rozmiarze XXS.
Miała fajne rękawki zakończone falbanką o nierównej długości, którą (oczami wyobraźni) widziałam już jako dół sukni.
Wyprałam, wypłukałam w pachnącym płynie do tkanin, wysuszyłam ekspresowo podmuchami majowego wiatru i usiadłam do szycia. Od początku wszystko szło "pod górkę" Tam, gdzie materiału było zbyt dużo - wcale nie był potrzebny a tam, gdzie go brakowało, właśnie by się przydał. Kosmos normalnie!
Pokój wyglądał jak pobojowisko!
Nawet nie wiem, ile godzin mi zeszło, aby ją w końcu uznać za gotową...
A jak wyszło? Oceńcie sami...


czwartek, 23 kwietnia 2015

Mam silną wolę. Robi ze mną co chce!

          Nęcą mnie nowe lalki.  Ładne, z loczkami wokół twarzy albo z prostymi, czarnymi włoskami do samej ziemi :) Niekoniecznie nowe, ale nowe dla mnie!
Cóż jednak robić, kiedy kasa potrzebna też jest na co innego!
Dylemat goni dylemat. Kupować, kiedy okazja pcha się na siłę w ręce, czy oszczędzać na coś "konkretnego" (czytaj: lalka z wyższej półki), które było już w zamyśle w zeszłym roku a i tak guzik z tego wyszło!
Kiedy wieczór długi a komputer kusi, przeglądam sobie różne portale ogłoszeniowe wmawiając sobie, że ogólnie panuję nad nieustającą chęcią posiadania...
Żadnych nowych lalek! No chyba, żeby była to okazja zdobycia ciałka i za małe pieniądze, no to jak nie brać?!
A że potem przyjeżdża takie niebożątko i całą energię, czas oraz środki kosmetyczne poświęcam na uratowanie również jej ślicznej główki, to nijak się ma do moich zdecydowanych, twardych postanowień!
Znowu nowa lala a miejsca nie przybywa! Kilka główek chętnie przesiadło by się na nowe, artykułowane ciałeczko o ładnym, dopasowanym odcieniu skóry a tu ... Zonk!
Obie wtedy patrzą na mnie z wyrzutem! Ta, co czekała na ciałko od nowo przybyłej dawczyni i ta, która przyjechała i uświadomiła sobie cel swojego przyjazdu!

*****

          Ciałko fajne, opalone, artykułowane, całkiem dobre. Trochę luźne stawy, ale da się wytrzymać.
Włosy na głowie w okropnym stanie!(Nie wiem, czemu dopisałam "na głowie") Brakuje ich chyba z połowę! Wyszarpane na siłę podczas czesania! Nie jest chyba dobrym pomysłem obdarowywanie małych dzieci lalkami z mocno kręconymi lokami!
Kolor ładny, ale jakieś takie sztywne, rozprostowane, napuszone! Najlepszy chyba będzie reroot...
(Tak przy okazji, skąd bierzecie kręcone włosy do rerootu?)
Najgorzej jest nad czołem! Puste dziurki są ewidentnym dowodem na to, że ktoś regularnie się nad nią znęcał. Szkoda, bo proszące oczy są takie ładne, spoglądają mądrze i szczerze. Z nadzieją...
Nie mogłam jej rozkompletować!
W efekcie mam nową, starszą lalkę. Ma na imię Madison, o ile czegoś nie pomyliłam.
Lubię ją. Lubię opalone lalki, bo sama jestem blada, jak ściana.
Lubię jej ciemną skórę, lubię jej szaroniebieskie oczyska i jest moja!


piątek, 17 kwietnia 2015

Szok! Kupiłam ubranka!

          Poczułam dzisiaj wielką potrzebę pójścia do sklepu zabawkowego. Gdy przekroczyłam jego próg  pognałam prosto w stronę półek z lalkami. Uprzejma ekspedientka podeszła do mnie pytając, czy może mi w czymś pomóc...Nie mogła! Mnie już nikt nie pomoże! Ciągnie mnie do tych lalek jakieś licho i nie wiem, czy mi kiedyś przejdzie.
Spacerowałam tak przed tymi półkami, to zadzierając głowę do góry, to klękając między regałami, by wyjąć ostatnią sztukę z samego tyłu! Obłęd jakiś! Po 15 minutach, druga z obsługujących pań zapytała o to samo, co poprzednia. Podziękowałam grzecznie, co wydało jej się chyba dziwne, bo potem często zerkała w moją stronę...
Byłam trochę rozczarowana brakiem panny, która by mnie chwyciła za serce!
Cała masa blondynek i brunetek uśmiechała się do mnie, licząc pewnie na to, że wyjdziemy ze sklepu razem...
Owszem, znalazłam jedną pannę godną zainteresowania, ale nie byłam aż tak zdesperowana, żeby kupować pannę dla samej główki (idealnej wprawdzie) za taką kwotę, jaka widniała na pudełku! Ciałko było niestety nieartykułowane i musiałabym postarać się dla niej o nowe, ruchome! Panna, o której mowa to World Barbie Series Argentina - twarz doskonała, podobnie jak ubranie!
Obejrzałam ją dokładnie, ta którą trzymałam w rękach była piękna! Druga z tyłu miała schrzaniony makijaż, co mnie bardzo zdziwiło. Widać i przy takich lalkach trzeba kontrolować stan przed zakupem!
Dobra, postałam, pooglądałam i poszłam dalej. Wpadły mi w ręce ubranka dla Barbie (i choć ubranek bym pewnie nie kupiła, w komplecie były również buty a właściwie tenisówki dla Kena).
Nie miałam pojęcia jaki rozmiar obuwia nosi zacny Ken, ale "na oko" wydawały mi się dobre dla moich dwóch chłopaków, z których jeden cały czas paraduje boso!

Bez dłuższego namysłu, żegnając się z Barbie Argentiną kupiłam zestaw ubrań i wróciłam do domu, aby otworzyć blister.

Jake ma dość dużą głowę i drażni mnie trochę, kiedy pozuje z Barbie. Musiałam więc wybrać mu odpowiednią partnerkę z ciałkiem Barbie. Niestety jego Livka Daniela nie zmieściłaby swojej ślicznej stopy w tych fajnych damskich butach!
 Chelsea, rzadko uczestniczącą w sesjach, dziś zaproszono na wybieg. I Jake'a.


środa, 1 kwietnia 2015

Cześć, to ja: Nia!

          Trochę czasu już upłynęło, odkąd mieszka z nami Nia. Ma ciekawe imię i w ogóle jest ciekawa.
Jeśli się nie mylę jest to Nia My Scene Bling Boutique.
Nie miałam za bardzo pomysłu na jej stylizację a i dzisiejsza jest przypadkowa. Trochę na okoliczność pozyskania kurteczki z ekologicznej skóry, którą uszyłam z torebki. Zastanawiałam się, czy uda mi się wykorzystać ten ekomateriał...
Najlepiej jednak było spróbować samemu i przekonać się na własnej skórze!
Skóra (moja) trochę ucierpiała, bo nie obyło się bez kłopotów przy szyciu. Poza tym zdecydowałam, że użyję maszyny, której obsługę określam (w skali od 1 do 5) na małą 2!
Maszyna trochę wykręcała się od współpracy, ale ją zmusiłam a efekt tego "przymusu" pokazuję poniżej:
Nia w nowej kurteczce!


czwartek, 19 marca 2015

Wzorzysty strój z cekinami

          Miałam Was już na razie nie męczyć moimi Scenkami, ale jak to w życiu bywa, nigdy nie można być niczego pewnym. Nie mogłam zaprosić do sesji innej modelki, jak właśnie Delancey!  Jej uroda, ciemne kręcone włosy i rozmarzone oczy najbardziej pasowały mi do nowego ubranka. Hmm, może przypomina trochę Cygankę...
Otóż uszyłam spódnicę. Jest z leciutkiego, jak piórko, materiału i fajnie sterczy na boki :)
Mocno ją pomarszczyłam w pasie, doszyłam zatrzask z tyłu a jednobarwną, elastyczną bluzeczkę ozdobiłam szelkami w tkaninie spódnicy. Całość dopełniają perłowe kolczyki i różowe buty.
Cóż, ubranko wykonane jest, niestety, byle jak, bo bardzo źle szyje się z takiego materiału i dużo nerwów mi to zżarło. Nie jestem krawcową i szyję intuicyjnie, ale tego materiału wybitnie nie potrafiłam poskromić! Wymykał się i naciągał, nie umiałam nad nim zapanować. Skoro jednak "dokończyłam" szycie, postanowiłam pokazać efekt moich zmagań z buntowniczą tkaniną.


niedziela, 15 marca 2015

Red, black, white...

          Mam zwyczaj, że nowo kupione lalki siedzą przez jakiś czas koło mojego komputera, abym mogła się nimi nacieszyć. Tak też jest z moimi trzema Scenkami (dziwne, kiedyś mi się zupełnie nie podobały a teraz oglądam się za kolejnymi!).
Wczoraj mnie coś naszło i zmieniłam im kiecki a dziś, skoro słoneczko miło zajrzało przez okna, sesja zdjęciowa powstała tak sama z siebie :)))
Pomęczę Was zdjęciami moich pupilek, a co!



środa, 11 marca 2015

Jedyne takie trio...

          Zastanawiałam się, co jest lepsze od dwóch Scenek? Oczywiście : trzy Scenki!
Nie będę ukrywać, że mnóstwo czasu poświęciłam, aby zdobyć, wybrać, zamówić blondpannę, ale taką, która by mi się bardzo spodobała.
Wybór padł na... no właśnie. Przypuszczam, że to Kennedy na hulajnodze, ale głowy nie dam :)
Jeśli ktoś wie, będę wdzięczna za pomoc w identyfikacji.
Jestem też zadowolona z jej artykułowanego ciałka, ale starszego typu. Dziewczyna jest opalona, przedziałek na boku, ciemnoróżowe usta z ciemniejszą obwódką, niebieskie oczy, cienie w kolorach niebieskim i lekko różowym.   Paznokcie ma pokryte ciemnym lakierem.
Jest świetna!
Oto moje trzy panny My Scene.



niedziela, 1 marca 2015

Chelsea Ultra Glam, Szaleństwo Fryzur... i kwiatów

          Prócz pokazanej wcześniej Delancey, znalazła u mnie również domek słodka Chelsea z serii Ultra Glam Szaleństwo Fryzur. Ubrana była w oryginalną, lecz lekko podartą sukienkę, w swoich butach, lecz bez dodatkowej peruki i torebki. Nawet mnie to zbytnio nie smuci, bo i tak jest śliczna i bardzo mi się podoba.
Bez gadania, oto ona w nowym, mocno wykombinowanym komplecie z kwiatkami :)))


piątek, 27 lutego 2015

Szydełkowe kwiaty dla Delancey

          Zmysłowa i powabna Delancey wymagała subtelnej kreacji. Zmaterializowałam swoją wizję koronkowej garsonki, która w pierwszej wersji miała być sukienką :-)

Oto, co dla niej zrobiłam:

Garsonka szydełkowa z kordonka "50", w białym kolorze.


piątek, 20 lutego 2015

Oczu Twoich otchłań...

          Nim na dobre przedstawię dwie panny, które do mnie zawitały już jakiś czas temu, dziś portret zdjęciowy tylko jednej z nich. Jeśli się nie mylę jest to Delancey Street Sweet z 2008 roku.
Uważam, że jest śliczna i to ona rozpoczęła moją przygodę ze Scenkami :)))