Nie zamierzałam sprawiać sobie nowych podarków lalkowych, ponadto innej, niż Mattel, firmy. Ale cóż, życie koryguje postanowienia.
Zajrzałam do SH.
Leżała sobie porzucona, wśród niezliczonej rzeszy pluszaków i nawet jeszcze wtedy nie wiedziałam, co to za dziewczyna.
Prawie naga, z rozczochranymi, potarganymi włosami i niebieskimi oczyskami, które zdawały się prosić: "weź mnie, proszę..."
Oszczędzę Wam dalszej części, którą pewnie znacie, w większości, z autopsji.
Od razu przejdę do zdjęć.