Choć jestem fanką oryginalnych baśni, ich treści i zakończenia, to jednak opowieść o Małej Syrence daje mieszane odczucia.
Lubię, kiedy wszystko kończy się dobrze, jest powód do radości i poprawy humoru.
Cóż, jednak Andersen, świadomy niebezpieczeństw i niesprawiedliwości, które niesie świat (a może raczej źli ludzie i zbiegi okoliczności), postanowił opowieść zakończyć inaczej...
Film Disneya kończy bardziej optymistycznie i chyba mi to pasuje...
Czemu akurat teraz piszę o Małej Syrence? Ano dlatego, że w końcu, po dość długim czasie, właśnie ją sobie kupiłam i umieściłam w swojej kolekcji. Oczywiście po przesadzeniu na ciałko mtm.
Zdaję sobie sprawę z tego, że szał i nawał zdjęć w necie (z jej udziałem) minął już dawno, dawno temu. Skoro jednak nadarzyła się okazja taniego zakupu, postanowiłam z niej skorzystać.
Oto ona:
Mattel Disney The Little Mermaid Ariel Fashion Doll on Land Wearing Signature Blue Dress, Inspired by the Movie,
lecz w stylizacji mojego pomysłu.
Podoba mi się jej odcień skóry, uroda inna niż u typowych Barbioszek oraz śliczny kolor włosów...
Założyłam jej (chyba mi wybaczy) dość starą sukienkę, ale uznałam, że będzie jej pasować zarówno zwiewnym fasonem jak i kolorystyką.
Trochę żałuję, że ciepłe, słoneczne dni są już za nami, bo to idealna modelka w takich plenerach. Musi jednak poczekać na wiosnę a wtedy postaram się o więcej zdjęć z jej udziałem, bo na to w pełni zasługuje.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, życząc zdrówka wszystkim, którzy tutaj zaglądają 😃💋
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz