niedziela, 23 października 2016

Pozłota jesiennych liści...

          Od kiedy Emily dowiedziała się, że w naszej stajni mieszka koń o pięknym imieniu Apollo, suszyła mi głowę, abym pozwoliła jej pojeździć wierzchem. Pogoda była do bani, więc ani mi w głowie były konne przejażdżki! Jednak dzisiejszym rankiem przywitało nas tak wspaniałe, radosne słońce, że nie mogłam już niczego odwlekać i Emily wraz z Apollem i psem Basterem już przed 9-tą spakowani byli do drogi.

Wycieczka była wspaniała! Słońce fantastycznie ogrzało powietrze a oczom ukazała się cała paleta barwnych: żółtych, brązowych, czerwonych i złotych  liści.




Lornetka w końcu na coś się przydała...



Okolica była bardzo przyjemna...



Poprosiłam, żeby Emily pokazała swój nowy, ciepły sweter, który skończyłam niedawno.
Przydał się i to bardzo!






Emily, jak się okazało, wspaniale radzi sobie na koniu!



Jednak przyjemności łączą się z obowiązkami, konia trzeba nakarmić!





Po powrocie do domu Emily, na moje życzenie, zgodziła się zaprezentować swój nowy sweter.
Jest zrobiony na drutach z resztek włóczki, Ma szalowy kołnierz oraz prawdziwe kieszenie, ozdobione koralikami, pełniącymi tu rolę guziczków.


- Możesz napisać, że jest bardzo ciepły i miły w dotyku - podpowiedziała mi Ruda.


Z tyłu doszyłam patkę, którą też ozdobiłam doszywając kontrastowe "guziczki".


Najważniejsze, że Emily jest zadowolona :-)






To wszystko na dziś!  3-majcie się moi Drodzy!

Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego tygodnia :-)