Mój zbiór panien Fashionistas trochę się rozrósł...choć tego
zbytnio nie chciałam. Kładę nacisk na "zbytnio", bo to całkiem dobre słowo, które oznacza, że rozum mówił NIE a serce : PRZYDAŁO BY SIĘ.
Tym właśnie sposobem znalazła się u mnie TERESA numer 2.
Właściwie szukałam do kompletu jeszcze
rudej Barbie, koniecznie artykułowanej, a że Teresa ma włoski z odcieniem pięknej miedzi, decyzja zapadła!
Muszę się przyznać jednak, że dała mi dziewczyna popalić. Nie jest to najnowszy model a przede wszystkim ma klejone włosy w główce, które wyglądały strasznie po wyjęciu z pudełka.
Prysznic, kąpiel, mycie włosów, szampon, proszek, znów szampon i znów proszek i nawet płyn do tłuszczu, dobry, niemiecki, potem jeszcze to samo kilka razy ... Oczywiście między tym suszenie włosów i kolejna decyzja o ponownym myciu. Trwało to prawie 2 dni!