czwartek, 12 lipca 2018

Nowiutki, pachnący farbą!

         No oczywiście ROWER!
Jestem dumna! Tak, przyznaję się: jestem dumna i już! Z czego? Oczywiście z pomalowania roweru dla lalek!
Ten, który kiedyś dawno pannom kupiłam bił po oczach różowością zmieszaną z jasnym fioletem!
Nie był taki zły do cna, ale od zawsze marzył mi się taki bardziej realny, prawdziwy, ludzki...

Zupełnie przypadkiem trafiłam w sklepie na farbki dla modelarzy. Przed oczami przemknął mi ON, Rower moich marzeń! Nie było odwrotu, tylko brać, płacić i malować!

Oszczędzę Wam opisywania jak wyglądały moje ręce podczas malowania a nawet jakiś czas po nim!

Efekt jest taki, jaki miał być! I choć pewnie zobaczycie w nim jakieś niedociągnięcia, to dla mnie jest idealny :)))


Nie zastanawiałam się też zbyt długo nad panną, której pierwszej pozwolę się przejechać. Wybór padł na Carnaval, bo nikt tak jak ona, nie potrafi okazać szczęścia :)))



 



Pojechaliśmy do Ustronia nad rzekę Wisłę.  Miejsce było spokojne i piękne :-)



Dziewczyna naprawdę cieszyła się z wyprawy a rower okazał się sprawny 
i ponoć doskonale się na nim jeździło :-) 
Wspaniała pogoda, szum spadającej z progów wody, bujna zieleń, spokój i brak ludzi - wszystko sprzyjało sesji zdjęciowej.


Był nawet czas na chwilę zadumy i odpoczynek...


Gdy zamierzaliśmy wracać Carnaval spotkała koleżankę, której długo nie widziała. 


Obie szczęśliwe postanowiły nadrobić zaległości i powspominać stare czasy :)))




Nie wiem o czym plotkowały, ale cały czas szczebiotały i chichotały :)))


Podczas pożegnania Mbili też rzucił się w oczy nowiutki rower (jakżeby mogło być inaczej!)
 i poprosiła Carnaval, czy może spróbować swoich sił :-)





Mbili zadowolona z przejażdżki zwróciła rower, pożegnała się i poszła wzdłuż rzeki do domu. Carnaval jeszcze raz spojrzała na wodę ...






Przy następnym spotkaniu opowiem, kogo jeszcze spotkaliśmy nad Wisłą...
To na dziś wszystko. Mam nadzieję, że rower też Wam się spodobał :-)

Pozdrawiam gorąco,