Uczyniłam na szydełku nowe ubranko dla Cassandry piłkarki.
Postanowiłam ją troszkę "udziewczynić" ( wiem, nie ma takiego wyrazu, bo słownik szaleje na czerwono! He, he)
Skutek mojego działania możecie zobaczyć poniżej i powiem Wam szczerze, że panna mnie zachwyciła!
Pomyśleć, że ją przygarnęłam, aby... wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi :)))
Sukienka wyszła "taneczna",
zwiewna i bardzo kolorowa!
Taka właśnie miała być!
Zastosowałam cztery kolory kordonków,
które - moim skromnym zdaniem - dziewczynie bardzo "spasowały"!