Dziś trochę ponarzekam. W sumie wolno mi, czemu nie? Przez całe 14 lat, odkąd kolekcjonuję lalki, moje odczucia balansowały od zachwytu nad nimi do... lekkiego niezadowolenia z ich jakości.
Zazwyczaj chodziło o okropny klej w głowach lalek, lekki zez czy odłamane kawałki z uda u dwóch panien Fashionistas.
Nosiłam się kiedyś z zamiarem opublikowania o tym posta, ale jakoś do tego nie doszło...bo z wiekiem stałam się bardziej cierpliwa i tolerancyjna.
Wracając do teraźniejszości...sprawa dotyczy lalki Mermaid.
Pochodzi z zestawu Barbie You Create Barbie Basics zestaw neutralny Kit 001 JJX35. Przypomnę, że komplet zawiera 3 głowy, jedno ciało i zestawy ubrań, butów i biżuterii. Kupiłam go, bo zaintrygowały mnie twarze, których nie miałam w swojej kolekcji.
Dwie z tych głów (Nichelle i Lara) są naprawdę warte uwagi i wyglądają (po niewielkiej poprawie) naprawdę dobrze, za to trzecia, o moldzie Mermaid, została przez producenta potraktowana...źle! Zupełnie nie rozumiem, dlaczego!
Jej twarz jest niezwykle piękna, pełna wyrazu, dystyngowana i ma naprawdę wielki potencjał fotograficzny. Nie wiem tylko, czemu ktoś się tak na niej zemścił, ofiarowując jej taką fryzurę! Nie mówię tu o kolorze, bo ten jest ciekawy i modny, tylko o kształcie fryzury!
Producent powinien już wiedzieć, że lalki z krótkimi włosami (poza niewielkimi wyjątkami, które wydał przez dziesięciolecia) ) prezentują się z reguły słabo! Włosy ciachnięte byle jak, nierówne, odstające, powyginane i na dodatek usztywnione lakierem jak kaskiem! Co to ma być?! Czy tak wygląda piękna, elegancka dziewczyna ze śmiesznie odstającymi kłakami? I co teraz kolekcjonerzy mają z tym zrobić?! Jak poprawić tak spapraną fryzurę, aby móc doprowadzić dziewczynę przed obiektyw?!
Długi czas zwlekałam z pokazaniem tej panny, bo zupełnie nie miałam na nią pomysłu. Co z tego, że twarz jest piękna, jak włosy nie do zaakceptowania.
Widziałam w sieci, jak nabywcy "walczyli" z jej wyglądem i do czego się uciekali, aby przywrócić jej świetność.
Kto miał możliwość to darował jej reroot i nowe włosy, a inni starali się "zapanować" nad chaosem na jej głowie...
Tak stało się i w moim przypadku. Zapakowałam ją do szuflady a każde na nią zerknięcie powodowało niezadowolenie i zdziwienie, jak można tak spaprać lalkę?!
Cóż, lalka odczekała swoje i dałam jej w końcu szansę na wejście do lalkowego świata mody. Kilkanaście pierwszych zdjęć zupełnie nie nadawało się do pokazania. Głowa znów wylądowała na dnie szuflady.
W końcu przyszła i na nią pora. Po co komu głowa, która leży w ukryciu... Po prostu pasowała mi do sesji nowej garsonki (albo kompletu sukni z żakietem, jak kto woli). Nie jestem fryzjerem i nie mam do tego talentu, ale chcąc wyrównać jej trochę fryzurę mocno ją "potraktowałam" nożycami, aby móc wykonać zdjęcia i abym choć trochę była z niej zadowolona.
Pokażę efekt tej sesji. Nie jestem pewna, czy nie kupię dla niej włosów i nie pokuszę się o wykonanie rerootu, bo twarz mnie intryguje i zachwyca.
Na razie pokażę te, które udało mi się zrobić ostatnio...
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz