niedziela, 13 września 2020

Rey

    Ciągłe pozostawanie w kręgu Barbie chyba trochę mnie znużyło, bo zerkam nieraz w stronę innych lalek i (o co bym siebie raczej nigdy nie podejrzewała) również figurek😮

Trafiłam w sklepie na Rey. Była w przystępnej cenie i łypała na mnie wyrazistym okiem. Na dodatek miałam wrażenie, że "myślała" zadziornie :
- I tak mnie nie kupisz, nie jestem w Twoim typie - opuszczając w dezaprobacie kąciki ust.
Na przekór postanowiłam zabrać ją do domu, choć nadal nie wiem, co mną tak naprawdę kierowało...może to, że jej mina jest naprawdę "charakterna"...
    
To figurka, więc hmm... ma wmoldowane ciuchy, poza butami, dzianinowymi otulaczami na ręce, paskiem z torbą i zwisającą szatą, która strzępi się niemiłosiernie! Ma też plastikową, zdejmowalną "niby-spódnicę".
Od kilku lat mam przekonanie, że lalka, to tak naprawdę głowa (ha, ha, ale się porobiło!), więc wzięłam ją z nastawieniem, że od razu dam jej inne ciałko.
Nim jednak do tego się zabiorę postanowiłam zrobić jej parę fotek do lalkowego, pamiątkowego albumu.


sobota, 5 września 2020

Brak...



Brak mi wokół nas prawdy, odwagi i honoru. Szczerości, uczciwości i oddania. 
Brak rzetelności i dotrzymywania słowa. Zawsze i za wszelką cenę. 
Brak nawyku punktualności i szacunku do drugiego człowieka. 
Brak podziwu i poszanowania do ziemi.
Po prostu mi brak...
  
Wymarzyłam więc sobie Indianina.
Odważnego, mężnego, który honor ceni ponad wszystko.  Opiekuńczego wobec swojej squaw.  
Rolę tę - bez castingu - objął mój Ken BMR.
Jego piękną towarzyszką została śliczna panna z ciemnymi, długimi włosami, która na co dzień jest mądrą i wykształconą panią inżynier :)))

Zdjęć - do licha i trochę, bo się postarałam :-)
Mężowi dziękuję za cierpliwość i wyrozumiałość, bo trochę to jednak trwało :)))
Zapraszam zatem do ich obejrzenia...


czwartek, 3 września 2020

Poziom wody

Lato latem, pogoda pogodą, ale przyroda jest nieprzewidywalna i nieokiełznana.
Kolejne, piękne dni pozwalają szybko zapomnieć o kilkunastu godzinach ulewnego deszczu i czarnych chmurach na niebie, które towarzyszyły nam w jednym z sierpniowych piątków.
Poziom wody w Olzie mocno się wtedy podwyższył, o czym świadczyły powalone trawy i zarośla wzdłuż brzegu.

Owszem, bywało, że kiedyś woda zalewała pobliską Aleję Łyska, ale mam nadzieję, że to już nie powróci...
Choć z drugiej strony, z aurą nigdy nie wiadomo 😏

Dwa dni po ulewie wybraliśmy się do Parku Sikory ze śliczną blondyneczką o szczerym, rozbrajającym uśmiechu.





czwartek, 27 sierpnia 2020

Stare i starsze...

Asha i Asha. Obie przesadzone na ciałka nieartykułowane.
Niezłą metodą na wzmocnienie chęci dalszego "lalkowania" jest przejrzenie starych i jeszcze starszych zdjęć. Szczerze Was do tego namawiam!
Nie wiem jak u Was, ale fotki moich lalek mają się dobrze i trwale rozgościły się na twardym dysku mojego komputera. Są ich już grube tysiące...😯😄

Wiele z nich należałoby usunąć. Niektóre nigdy nie ujrzą światła dziennego, ale są i takie, które nie "załapały" się na publikację mimo, że nie są złe.

To jednak przede wszystkim pamiątki tamtych, niezapomnianych chwil, okruchów życia, które niosą w sobie całe moje zaangażowanie w zdobycie każdej z lalek, wielkich emocji temu towarzyszących, całego procesu tworzenia ubrań, ustawiania do zdjęć, fotografowania i całej tej fantastycznej otoczki, towarzyszącej pisaniu bloga, dbania o wystrój graficzny i dobierania odpowiednich słów tekstu...
Każda fotografia uchwyciła moment, który bardzo dobrze pamiętam. Wiem, kiedy ją zrobiłam, jaka była pogoda, dlaczego zabrałam w plener te a nie inne lalki... To złapane w kadr wyjątkowe momenty, odnotowane w mojej pamięci...


sobota, 22 sierpnia 2020

Hiszpańska osobliwość?


Ostatnio rzadko zdarza mi się chodzić do  SH w naszym mieście, bo szmatek mam nakupionych cały stos a do szycia jakoś brak natchnienia.
Na lalki wcale nie liczę, bo zawsze było ich jak na lekarstwo...
Ogromnym zatem zaskoczeniem było ujrzenie na półkach z wymiętoszonymi pluszakami, samochodami bez kółek i mocno "wyczytanymi" książkami, nóg w znajomym kształcie i rozmiarze.

Serce zabiło mocniej, sami wiecie, o czym mowa!
Wyciągnęłam znalezisko, którym okazała się ... Steffie!

No, tego to już w ogóle się nie spodziewałam! Byłam pewna, że zza zużytych zabawek wyłoni się bladowłosa, zmechacona główka popularnej blondynki...