Choć jestem fanką oryginalnych baśni, ich treści i zakończenia, to jednak opowieść o Małej Syrence daje mieszane odczucia.
Lubię, kiedy wszystko kończy się dobrze, jest powód do radości i poprawy humoru.
Cóż, jednak Andersen, świadomy niebezpieczeństw i niesprawiedliwości, które niesie świat (a może raczej źli ludzie i zbiegi okoliczności), postanowił opowieść zakończyć inaczej...
Film Disneya kończy się optymistycznie i chyba bardziej mi to pasuje...

.jpg)
.jpg)
