Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emily. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emily. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 kwietnia 2018

Na sianeczku...

          Ciepłe promienie słońca od samego poranka rozleniwiają i wprawiają w błogi nastrój, który udzielił się przede wszystkim moim pannom... Wiosna, kwiaty, śpiew ptaków i ja "uziemiona" przez chorobę w domu!
Wiem, że dziewczyny oczekują ode mnie zainteresowania i wypatrują kroków skierowanych w ich stronę. Nawet żal mi ich trochę, bo nie mam zapału, aby organizować sesje foto.
Abyście jednak o mnie całkiem nie zapomnieli strzeliłam kilka fotek bez konkretnego tematu przewodniego.
Chociaż jednak nie, znalazłam spójność na zbiorowym zdjęciu.
Otóż, choć robię to niezwykle rzadko, wszystkie Baśki mają włosy związane w kucyk! :)))




niedziela, 11 lutego 2018

Jaka pyszna sanna!

          Po dwóch nieprzyjemnych dniach z szarością i mgłą dzisiaj pojawiło się piękne słońce :-)
Moja propozycja wypadu za miasto bardzo dziewczyny ożywiła!

Podsunęłam im pomysł, aby wzięły ze sobą sanki...










Pogoda naprawdę była przednia! Słoneczko grzało mocno i oświetlało ponury krajobraz...







poniedziałek, 1 stycznia 2018

Nowy Rok 2018

          Nastał Nowy 2018 Rok. Mówi się, aby nie był gorszy od poprzedniego a najlepiej, aby był o wiele lepszy :-)
Życzę więc Wszystkim, aby przyniósł tylko dobre wydarzenia, radość, szczęście i dużo zdrówka!

Moje panny postanowiły ubrać się dziś w nowe ubranka, które im sprawiłam: sukienkę i sweterek w kolorze łososiowym. Wykonałam je na drutach i muszę przyznać, że dawno tak dobrze, miło i miękko mi się nie sztrykowało :)))
Gatunek włóczki pozostanie na zawsze tajemnicą...bo kłębek był zdobyczny :-)



środa, 30 sierpnia 2017

Czas napoić spragnione konie...

          Nasza "stadnina" powiększyła się o jednego konia. Jest to gniada klacz o wdzięcznym imieniu Dafne,  niezwykle sympatyczna i spokojna.  Tym sposobem Apollo zyskał towarzyszkę:-)





Dziewczyny są nią zafascynowane a Karla i Emily nie odstępują tych pięknych zwierząt na krok!
Karmią, czyszczą, poją...
pracują zawzięcie licząc na częste przejażdżki :-)
Byłam dziś świadkiem, kiedy prowadziły konie do wodopoju...










sobota, 29 kwietnia 2017

Lalki moich lalek

          W naszym mieście niewiele jest sklepików oferujących drobiazgi i starocie. Pchlego targu nie ma wcale, czego bardzo żałuję. Ostatnio jednak trafiłam do maleńkiego składziku z setkami różnych rzeczy, które upchnięte w koszykach i tekturowych pudłach zdawały się czekać jedynie na wyniesienie na  śmietnik.
Takie rupiecie i szpargały momentalnie i ogromnie rozwinęły moją wyobraźnię, więc nie było innej możliwości, jak tylko je przejrzeć!

Ku mojej radości oczom ukazały się maciupeńkie, porcelanowe laleczki :-)
Nadgryzione zębem czasu i poddane losowi zupełnie nie oponowały, kiedy właścicielka sklepu, na moją prośbę, pakowała je w reklamówkę.
Kiedy przyniosłam niebożątka do domu nie wiedziałam za bardzo co z nimi zrobić. Laleczki zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale ich ubranie niekoniecznie. Całe wymagały porządnego mycia i prania ubrań a nie miałam pojęcia jak to przeprowadzić?!
Porcelanowe lale nie są moim "konikiem" i do końca nie wiem, jak się z nimi obchodzić, jednak nie namyślając się długo, tak jak leżały, walnęłam je do wody! Takie nie mogły zostać, więc niech się dzieje co chce!
Przyklejone wszystko na amen taką ilością kleju, że sukienki były od niego sztywne! Podobnie sprawa się miała z włoskami! Po ślicznych loczkach pozostało jedynie wspomnienie a szkoda, bo musiały być kiedyś śliczne!  Choć panienki były słodkie i pomysł podarowania im pastelowych ubranek uznałam za ciekawy to jednak, mimo włożonych wysiłków, ubranka pozostały sztywne a w niektórych miejscach podarte i nieładne.

sobota, 25 marca 2017

Mam kuchnię i jestem szczęśliwa!


           Cechą zbieracza jest ciągłe poszukiwanie nowych obiektów zainteresowań, pomimo podjęcia decyzji o powstrzymywaniu się od nabywania nowych dziewczyn i lalków. Przynajmniej ja tak mam.
Wolny czas chętnie spędza się przed ekranem komputera, wypierając z głowy uporczywą myśl o zakupach.
Nowe Barbie są ładne, ciekawe i różnorodne, ale nie urzekły mnie na tyle, żeby kupować je bez opamiętania. Chodzi mi po głowie jedna lub dwie, ale wolę kupić je, trzymając okaz w ręku i ocenić jej jakość oraz wygląd.
Kilka Blogerek rozpoczęło jednak przygodę z dioramą a nawet całym domkiem dla lalek i pomyślałam sobie nieśmiało, że może i ja bym mogła spróbować...
Planować to jedno a wykonać to drugie, jednak kiedy zobaczyłam na czeskiej wystawie sklepowej mebelki kuchenne dla Barbie to oczu nie mogłam oderwać! Miła, rudowłosa Czeszka pokazała mi wszystkie, duże i małe komplety, jednak w kolorze, który mnie zachwycił, był tylko ten jeden jedyny!
Mowa o kuchni czerwono-biało-srebrnej z czarnymi dodatkami.
I co z tego, że dziewczyny nie mają mieszkania! Mają za to kuchnię marzeń! Od czegoś trzeba zacząć, no nie? :)))
Mebelki najbardziej przypadły do gustu mojej Neko. Nie miałam pojęcia o tym, że uwielbia gotować!




czwartek, 3 listopada 2016

Marisa i Emily

          Powrót z Katowic był okazją do wykonania kolejnej, jesiennej sesji . Tym razem przy Restauracji "Wesołe Koniki" w Warszowicach koło Żor.
Ze względu na brak czasu trzasnęłam niestety tylko kilka zdjęć na zewnątrz. Jednak polecam to miejsce, jest naprawdę ciekawe!

Były z nami Marisa oraz Emily (jeszcze wtedy z prostymi włosami)



niedziela, 23 października 2016

Pozłota jesiennych liści...

          Od kiedy Emily dowiedziała się, że w naszej stajni mieszka koń o pięknym imieniu Apollo, suszyła mi głowę, abym pozwoliła jej pojeździć wierzchem. Pogoda była do bani, więc ani mi w głowie były konne przejażdżki! Jednak dzisiejszym rankiem przywitało nas tak wspaniałe, radosne słońce, że nie mogłam już niczego odwlekać i Emily wraz z Apollem i psem Basterem już przed 9-tą spakowani byli do drogi.

Wycieczka była wspaniała! Słońce fantastycznie ogrzało powietrze a oczom ukazała się cała paleta barwnych: żółtych, brązowych, czerwonych i złotych  liści.


wtorek, 18 października 2016

Każdy powód jest dobry...

          ...aby nadać lalce takie, a nie inne, imię :-)
Dlaczego o tym piszę? Bo moja Ruda od wczoraj nazywa się Emily!
Możecie się śmiać, ale bohaterką mojej ulubionej gry komputerowej (grałam kiedyś i chyba mi jeszcze nie przeszło) jest właśnie Emily. Dziewczyna o rudej fryzurce z piegami. Jest zapaloną posiadaczką coraz to prężniej rozwijającej się restauracji, jak to w takich grach "Time Management" bywa.

Ponadto moja Emily ma (też od wczoraj) kręcone włosy. (Szczerze podziwiam osoby, które zakładają papiloty na te małe głowy!)
Nie chciałam, żeby miała sprężynki, ale łagodne loki...
Jak wyszło?