Pierwszy raz zdarzyło mi się, aby nie przygotować się do kolejnego wyzwania fotograficznego. Owszem, myślałam intensywnie, lecz nie przyszedł mi na myśl żaden interesujący pomysł!
Wtedy, zabrana na spacer Daniela, stanęła przy krzaczkach i machnęła ręką, abym trzasnęła jej zdjęcie na tle "roślinki" i będę miała fotkę. Tak też zrobiłam.
Roślinka jest?
Jest!
Lalka jest?
Jest!
Muszę mieć zaliczone...Ha!