Nie twierdzę, że temperatura -10 st.C to jakiś kosmos, bo pamiętam z dzieciństwa zimy, gdzie -28st.C to była norma a droga do szkoły to była wielka wyprawa ze względu na ilość śniegu i ogromne zaspy.
Teraz jest, jak jest. Jednym to pasuje, innym niekoniecznie, jak to w życiu.
Ilość śniegu ostatnio wyraźnie się zmniejszyła, ale na "działania" fotograficzne spokojnie by starczyło...gorzej z chęciami 😉
Nie lubię, kiedy lodowaty wiatr zamienia mi palce w sople i marzną stopy. Jednak czasami tak tęsknię za plenerowymi zdjęciami, że zabieram lalki w teren. Niezupełnie jestem zadowolona z efektu, bo portretowe fotki dalekie są od ideału, ale jednak je pokażę.
.jpg)
.jpg)


