Bardzo lubię, kiedy panny mogą założyć zwiewne, kolorowe sukieneczki i spódnice.
Jedna z moich lalek, nigdy nie uśmiechająca się Tea, załapała się na wiosenną sesję w plenerze.
Przy okazji ucieszyłam się faktem, że zdołała założyć pomarańczowe sandałki, bo stópkę ma nieco większą od Barbioszek.
Uważam jednak, że ładniej wyprofilowaną i nawet z zaznaczonymi leciutko paluszkami z lakierem!