Cześć, Kochani 😁
Dzisiaj przywitam Was ja, czyli Basia Podróżniczka. Och, uwielbiam poznawać nowe miejsca, ale lubię też odwiedzać już wcześniej poznane 😊
W ramach projektu "Doll Tour Poland 3" dotarłam znów nad samą granicę z Czechami.
W Cieszynie jestem po raz drugi. Ola przywitała mnie bardzo serdecznie i od razu zaprowadziła do pokoju gościnnego, abym odpoczęła po podróży. Oczywiście spotkałam też przyjaciół poznanych poprzednio, z którymi wspaniale spędziłam popołudnie i wieczór. Ola zapowiedziała, że na niedzielę zaplanowała dla mnie jakąś niespodziankę...bardzo jestem ciekawa, co to będzie?
W niedzielę obudziłam się wczesnym rankiem. Przy śniadaniu Ola powiedziała, że zrobiłabym jej wielką przyjemność, gdybym zgodziła się wziąć udział w zorganizowanej przez Nią sesji fotograficznej.
Poszłyśmy wtedy do garderoby, aby wybrać stroje, które mi się spodobają.
Bardzo mnie ta propozycja ucieszyła, bo od niepamiętnych czasów chadzam jedynie w portkach a przecież, jak każda dziewczyna, lubię jednak od czasu do czasu założyć kobiece ciuszki :)
Ola wraz z Carnaval zajęły się moją fryzurką. Upięły mi włosy zaplatając cieniutkie warkoczyki i ozdabiając delikatnymi kwiatuszkami. Trochę się przy tym namęczyły (raz padło nawet niecenzuralne słowo), bo moje włoski są proste i mało podatne na układanie.
Pojechaliśmy do Kończyc Małych, gdzie usytuowany jest Zamek na Bagnach. To piękna budowla, którego historia sięga XIV w. Przez lata był parokrotnie przebudowywany, nawet teraz trwa remont i nie ze wszystkich pomieszczeń mogliśmy skorzystać.
Pogoda dopisała. Dzień zapowiadał się piękny a na niebie nie było ani jednaj chmurki. Nie było na co czekać, od razu przystąpiłyśmy do pracy.
Sesja w takim miejscu okazała się bardzo przyjemnym przeżyciem. Spacerowaliśmy wokół Zamku, również wokół jeziora a wszystko odbywało się bardzo naturalnie, w cudownej atmosferze.
Później Carnaval pomogła mi się przebrać w drugą suknię.
Niebieską wybrałam ze względu na kolor moich oczu a tę drugą dlatego, że przypominała mi ogród pełen letnich, kwitnących kwiatów 💮🥀
Jakież było moje zdziwienie, kiedy nagle podszedł do mnie nieznajomy chłopak i wręczył mi... bukiet pięknych róż! Normalnie mnie zamurowało! Jeszcze teraz mam gęsią skórkę jak o tym pomyślę! Byłam tak zaskoczona, że jedynie zdobyłam się na skromne: "dziękuję"...
Ola nie straciła głowy i nie zastanawiając się długo zapytała, czy pozwoliłby się sfotografować. Zgodził się od razu!
Był ogrodnikiem, który opiekuje się przyzamkowym ogrodem.
Powiem Wam, że od tego momentu przyjemność udziału w sesji była podwójna😄
W jego towarzystwie czułam się znakomicie, jakbym znała go od dawna! Był śmiały, dowcipny a przy tym całkiem przystojny, nie sądzicie? 😋😉
Ola zrobiła chyba setki zdjęć a czas upłynął nam naprawdę przyjemnie i strasznie szybko!
Powiedziałabym, że za szybko!
W końcu zdjęłam suknię i założyłam swoje cywilne ciuszki.
Zrobiliśmy sobie w trójkę jeszcze jedno wspólne zdjęcie, wymieniliśmy się numerami telefonów i - niestety - musieliśmy wrócić do domu...
Pożegnaliśmy się a ja mogłam zabrać ze sobą jedynie niezapomniane wspomnienia i ... bukiet różowych róż.

Ostatnie zdjęcia na tle Zamku i ruszyliśmy w powrotną drogę...
Byłam strasznie zmordowana i całą trasę odpoczywałam leżąc na miękkiej torbie Oli...
🍎🍏🍅🍐🍒🍍🍓🍊🍉🍈🍀🌽
Jednak to nie był koniec niespodzianek. Kolejną, którą na pewno długo zapamiętam, była wycieczka nad jezioro Ton w Goleszowie. To niewielka miejscowość położona niedaleko Cieszyna. Jezioro, a właściwie sztuczny zbiornik wodny, nosi nazwę "Szmaragdowego", ze względu na kolor wody. Zaś nazwa "Ton" pochodzi z języka niemieckiego od nazwy "Ton-erde" czyli glina. Ta z kolei była potrzebna do produkcji cementu. W wyrobisku z czasem zaczęły gromadzić się spływające wody, które w końcu wypełniły kamieniołom, tworząc sztuczne jezioro. Teraz jest w użytkowaniu Towarzystwa Wędkarskiego i jest to naprawdę miejsce, gdzie można dobrze wypocząć.
Ola, widząc, że obie z Carnaval jesteśmy już trochę zmęczone, dała nam wolną rękę. Mogłyśmy robić to, na co mamy ochotę. Obeszłyśmy jezioro wokół, ale później było już tak gorąco, że szukałyśmy tylko cienia.
To był czas na ploteczki, opowiadania i szeptania...o czym i o kim? No a jak myślicie? O ogrodniku!
Patrząc na to piękne, Szmaragdowe Jezioro, zrobiło mi się troszkę smutno. Pomyślałam sobie, jaka szkoda, że trzeba będzie się wkrótce spakować i pożegnać z tymi pięknymi miejscami, z Olą i z przyjaciółmi z Cieszyna. Nie jestem pewna, czy przystojniak z zamkowego ogrodu, który podarował mi ten piękny bukiet róż, kiedyś do mnie napisze albo zadzwoni...
Zobaczymy, czy ta znajomość przetrwa. Na pewno zasuszony bukiet mi będzie przypominał o fajnych chwilach, które tu przeżyłam a wspomnienia zostaną na zawsze...Cóż, Kochani!
Niedługo ruszam w dalszą drogę!
Tym razem plan wędrówki prowadzi mnie do Pawonkowa, do mojej imienniczki Basi.
Tak więc: Ahoj, Przygodo! Ruszam na spotkanie!
Wasza Basia 😄
Ps. Kochana Basiu. Było mi ogromnie miło gościć Cię u nas w Cieszynie. Jesteś wspaniałą, uroczą i bardzo towarzyską dziewczyną. Życzę Ci dużo radości, czerpania przyjemności z podróży i poznawania na swojej drodze samych dobrych i uczciwych ludzi!
Uściski Basiu i jeśli znajdziesz czas i ochotę,wracaj do nas w przyszłym roku.
Ola i Przyjaciele 💖
Świetny wpis! Czytało się go bardzo przyjemnie. Lalki i widoki piękne, a ogrodnik... ;-) Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo, Annette;-)
Usuń"Pozwoliłam" Basi wypowiedzieć się na temat pobytu u nas, z czego skorzystała bardzo chętnie. No cóż...w sprawie ogrodnika nie będę się wypowiadać. Zobaczymy, czas pokaże :))) Uściski!
Cudowne zdjęcia plenerowe z podróży! Aż zazdroszczę Basi Podróżniczce, ma okazję zobaczyć takie piękne miejsca i w dodatku dostaje piękne kreacje, spotyka przystojnych nieznajomych i jest obsypywana różami :)
OdpowiedzUsuńBasi zazdrości chyba każdy. Ma wielkie szczęście, że została wybrana do takiego projektu. Zwiedziła tyle miejsc, spotkała i poznała tylu ludzi i tyle lalek, że głowa mała! Wszędzie ma przyjaciół i z wielką serdecznością ją przyjmują i goszczą :-)
UsuńDziękuję, Neytiri, że zdjęcia Ci się podobają i że odwiedziłaś mój blog :)))
Serdecznie Cię pozdrawiam!
Ugościłaś Basię tak po królewsku, że za rok na pewno będzie chciała do Cieszyna wrócić i to nie tylko dla oszałamiającego ogrodnika :)! Nic dziwnego, że żal jej było wyjeżdżać. Ostatnie zdjęcia rzeczywiście tchną melancholią.
OdpowiedzUsuńWitaj Chiriann, szukałam pomysłu na tą wizytę i przeglądając jej Dziennik (oszałamiająco wspaniały!) zauważyłam, że Basia rzadko pokazuje się w sukienkach a już w długich sukniach to chyba w ogóle. I tak powstała historia o zamku, ogrodniku i bukiecie pięknych różowych róż :)))
UsuńNo ładnie. Ach ta Baśka. Teraz ogrodnik, tak? xD
OdpowiedzUsuńPanna wygląda zjawiskowo w Twoich kreacjach.
Taka to z niej kokietka :))) Czy znajomość przetrwa...zobaczymy, choć myślę, że to wakacyjne zauroczenie :-)
UsuńDziękuję Joasiu i pozdrawiam serdecznie :-)
Ależ wspaniały czas Basia spędziła u Ciebie, podobają mi się wszystkie zdjęcia, ale najbardziej to te w długich sukniach 😍no i ten półnagi ogrodnik 😉
OdpowiedzUsuńBasia podróżniczka też ma chętkę na sesję w długich sukniach, przynajmniej to szepnęła mi na uszko :-)
UsuńDziękuję, że tak dobrze ugościłaś Baśkę 🩷
OdpowiedzUsuńTo była dla nas wielka przyjemność :-)
UsuńTa to się napodróżuje... Zazdroszczę. I jeszcze ma okazję poznać ogrom fajnych lalkowiczów z Polski.
OdpowiedzUsuń